Best friends - Ashley Tisdale & Vanessa Anne Hudgens

Temat: Choroby grzybowe drzew i krzewów.
" />Zdzisławie, jeżeli te drzewka masz w ogrodzie przy domu - myślę o brzoskwiniach- to masz możliwość zadbania o nie. Myślę, że chodzi Ci o kędzierzawość liści brzoskwini. Ochronę przed tą chorobą rozpoczyna się późną jesienią a kończy wczesną wiosną. A jeżeli masz działkę gdzieś daleko, to faktycznie opryski w listopadzie i w lutym, czy początkiem marca są kłopotliwe. Na tym forum są wątki o ochronie brzoskwiń. Co do odmian drzew sadowniczych , popatrz na Poradnik Ogrodniczy. Są tam podane charakterystyki podstawowych odmian drzew owocowych, ich zalety i wady - to tak na początek.
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=15678



Temat: Choroby grzybowe drzew i krzewów.
" />
">Zdzisławie, jeżeli te drzewka masz w ogrodzie przy domu - myślę o brzoskwiniach- to masz możliwość zadbania o nie. Myślę, że chodzi Ci o kędzierzawość liści brzoskwini. Ochronę przed tą chorobą rozpoczyna się późną jesienią a kończy wczesną wiosną. A jeżeli masz działkę gdzieś daleko, to faktycznie opryski w listopadzie i w lutym, czy początkiem marca są kłopotliwe. Na tym forum są wątki o ochronie brzoskwiń. Co do odmian drzew sadowniczych , popatrz na Poradnik Ogrodniczy. Są tam podane charakterystyki podstawowych odmian drzew owocowych, ich zalety i wady - to tak na początek.

Tak drzewka i krzewy rosną w przydomowym ogrodzie, brzoskwinie chorują na kędzierzawość liści, pomimo oprysków preparatami. Uważam, że dalsza walka z tą chorobą nie ma sensu. Tylko wycięcie i nowe nasadzenia.
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=15678


Temat: Chore jabłonie, czereśnia i śliwka
" />Odżyć, odżyją bo (na szczęście) nie widać tam chorób typu zaraza ogniowa itp. Problem może być tylko zimą (jeżeli będzie surowa). Zobaczymy... owszem - net to "kopalnia wiedzy" (czasem tylko musisz ją weryfikować ). Co do literatury... skoro mowa o chorobach i szkodnikach, to na początek:
Grabowski M. 2007: Choroby drzew owocowych. Plantpress Kraków
Grabowski M., Wiech K. 2003: Ochrona roślin sadowniczych. Wydawnictwo Działkowiec Warszawa
Gruca Z. 2005: Dlaczego nie owocują? Wydawnictwo Działkowiec Warszawa
Holewiński A. 1997: Ochrona sadów i jagodników przydomowych przed chorobami i szkodnikami. Zeszyt nr 226. ISK Skierniewice
Łabanowska H., Gajek D. 2004: Szkodniki krzewów owocowych. Plantpress Kraków
Mika A. 2007: Pomysł na ogród owocowy. Wydawnictwo Działkowiec Warszawa
Wiech K. 2007: Szkodniki drzew owocowych. Plantpress Kraków
- to takie pozycje, dobre dla początkujących (dużo zdjęć, nieskomplikowane opisy itd.
Pozdrawiam serdecznie
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=36228


Temat: Zaschnięte i zwinięte liście
" />Powiem tak: jeżeli chodzi o choroby grzybowe - to sezon faktycznie należy do trudnych (np. brunatna zgnilizna czy szara pleśń rzadko kiedy występują w tak dużym nasileniu, z parchem jabłoni czy brzoskwini też jest kłopot, nieco mniejszy z parchem gruszy, porażenie drzew brzoskwini przez kędzierzawość jest najsilniejsze w tym dziesięcioleciu). Natomiast jeżeli chodzi o szkodniki... przy systematycznie prowadzonej ochronie nie ma niespodzianek. Warunki są sprzyjające wielu szkodnikom drzew owocowych - ale i można sobie z tym poradzić. Bywają dużo gorsze sezony pod tym wzgledem.
Pozdrawiam serdecznie
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=35371


Temat: Co na grzyba?
" />jakie środki ochrony roślin należy stosować przed chorobami grzybowymi drzew owocowych
Źródło: zielen24.pl/forum/viewtopic.php?t=13


Temat: Jak powstają ekologiczne owoce?
" />Produkcja ekologicznych owoców to długa historia z wieloma wątkami‌

Metoda ekologiczna wyklucza stosowania chemicznych środków ochrony roślin. Rolnik ekologiczny przede wszystkim stara się zapobiec rozwojowi chorób i szkodników. Kiedy profilaktyczne działania nie skutkują, wtedy stosuje metody biologiczne, mechaniczne lub fizyczne.
Rolnik ekologiczny, rozpoczynając nowa uprawę zwraca uwagę na dobór odmian. Dostosowane do lokalnych warunków klimatycznych i glebowych są często stare odmiany owoców które cechuje wysoka odporność na choroby.

Sprzymierzeńcami sadowników w walce ze szkodnikami są ptaki, małe ssaki i pożyteczne owady. Np. sikory pomagają zwalczać owocówkę, śliwkóweczkę . W ograniczeni liczby mszyc pomocne mogą być pająki i biedronki. Dlatego rolnik ekologiczny zabiega o to, aby w gospodarstwie w pobliżu upraw ekologicznych ci sprzymierzeńcy mieli swoje miejsce. Dba on o zadrzewienia, zakrzewienie, żywopłoty, głazy i oczka wodne.

Zabiegami profilaktycznymi są również: usuwanie chorych owoców i części roślin oraz wyłapywanie części szkodników w pułapki. Wielu rolników wokół drzewek umieszcza kawałki karbowanego kartonu. Gromadzą i rozwijają się w nim gąsiennice i rolnik w odpowiednim momencie usuwa karton wraz ze szkodnikami.

Rolnik ekologiczny ma do dyspozycji także inne metody, środki na bazie substancji mineralnych, wyciągów z roślin czy żywych organizmów. Przykładowo na mszyce często stosowany jest roztwór szarego mydła. Popularne są również wyciągi z czosnku, a do zwalczania gąsiennic preparat z żywymi bakteriami.

By ochronić się przed szpakami rolnik w trakcie owocowania może okrywać drzewa siatkami ochronnymi, stosować różne metody odstraszające, np.: hałas lub serwować ptakom posiłki sadząc w pewnej odległości od sadów drzewka ze smaczniejszymi dla nich kąskami.

W sadach czy plantacjach owoców jagodowych takich jak maliny czy porzeczki wsiewa się czasem rośliny motylkowe, jak koniczyny czy łubin aby zapobiec erozji gleby, utracie składników mineralnych, wiązaniu azotu z powietrza i ochronie przed szkodnikami i chorobami (np. zioła w truskawkach).

W starych sadach często rolnicy utrzymują zwierzęta dostarczające nawozu potrzebnego roślinom oraz spełniające inne dodatkowe funkcje. Kury to znakomite owadożerne ‟odkurzacze”. Krowy są świetnymi ‟kosiarkami”. Owce w podobnej roli sprawdzają się świetnie w winnicach. Bez różnorodności zwierząt i roślin w sadach i na plantacjach owocowych uprawa bez środków chemicznych byłaby niebywale trudna.

Rolnicy ekologiczni najczęściej dokonują zbiorów owoców w pełni dojrzałych. Bardzo rzadko stosowane są praktyki zbioru owoców niedojrzałych przeznaczonych do długiego transportu. Nie wykorzystuje się żadnych chemicznych środków do przedłużania trwałości czy opóźnienia dojrzewania. W pełni dojrzałe owoce w naturalny sposób wykształcają na drzewie czy krzewie swój aromat i smak pożądany przez nas konsumentów.

Ekologiczne owoce egzotyczne uprawiane są według podobnych zasad, jak rodzime jabłka czy truskawki. W przypadku zakupu niektórych z nich możemy dodatkowo zwracać uwagę, czy są to owoce uprawiane zgodnie z zasadami sprawiedliwego handlu.

Nie ma wątpliwości że ekologiczna uprawa owoców jest trudna. Wymaga wiedzy i doświadczenia od rolnika. Po jego ciężkiej i mozolnej pracy w harmonii z przyrodą, zarówno on sam jak i my konsumenci możemy cieszyć się smacznymi i zdrowymi owocami (źródło:biokurier.pl)
Tekst: Andrzej Szeremeta - doktorant SGGW w Warszawie
Źródło: forum.pieluszkarnia.pl/viewtopic.php?t=306


Temat: Zbrodnie wojenne popełnione przez aliantów zachodnich
Jakby trochę z OT, ale nie do końca. Cytuję za Polityka nr 15/2006, rozmowa z prof. Zbigniewem Jaworowskim:
Pytanie: [...]cały świat jest przekonany, że od promieniowania zginęły tam tysiące ludzi, a ogromne tereny zostały skażone na całe tysiąclecia. Do dziś wokół Czarnobyla istnieje zamknięta 30-kilometrowa strefa.
Odpowiedź: To są powtarzane od lat mity nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. 30-kilometrową zonę rzeczywiście utworzono, tylko nie wiadomo po co.
[...]
Mówię to z pełną odpowiedzialnością. To nie są moje wymysły. Proszę zajrzeć do raportu Komitetu Naukowego ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) z 2000 r. W dziedzinie skażeń promieniotwórczych i ich następstw dla zdrowia jest to najbardziej miarodajna instytucja na świecie, w której zasiada ponad setka najwybitniejszych specjalistów z 21 krajów.
P: Co zatem mówi UNSCEAR?
O: Że jedynie 134 pracowników elektrowni było narażonych na bardzo wysokie dawki promieniowania, po których rozwinęła się ostra choroba popromienna. W ciągu kilku miesięcy od katastrofy 31 osób zmarło i są to jedyne śmiertelne ofiary Czarnobyla.
P: A nowotwory?
O: Raport UNSCEAR jasno mówi, że nie ma żadnych naukowych dowodów, by wśród ludności Ukrainy, Rosji i Białorusi zwiększyła się liczba zachorowań na raka lub wystąpiły inne choroby mogące mieć związek z promieniowaniem. Stwierdzono natomiast ogromny wzrost chorób psychosomatycznych – zaburzeń układów oddechowego, trawiennego i nerwowego. Co to oznacza? Że ludzie panicznie bali się i nadal boją zagrożenia, które nie istniało.
P: Jaka więc była prawdziwa skala skażeń?
O: W pobliżu elektrowni jest niecały kilometr kwadratowy tak skażony, że tuż po wybuchu wyginęły tam drzewa. Reszta tzw. zamkniętej zony nadaje się do zamieszkania, włącznie z wysiedlonym i pustym do dziś miastem Prypeć, położonym 3 km od elektrowni czarnobylskiej. Poziom promieniowania jest tam taki jak w Warszawie. Na najsilniej skażonych terenach Białorusi, Rosji i Ukrainy roczne dawki promieniowania, spowodowane katastrofą czarnobylską, wynoszą ok. 1 mSv (milisiwerta). Dla porównania, są rejony na świecie (np. we Francji, Brazylii i Iranie), w których roczne naturalne dawki promieniowania z gleby i skał sięgają dziesiątków, a na nawet setek milisiwertów.
P: A nowotwory tarczycy u dzieci?
O: UNSCEAR stwierdził 6 lat temu, że na terenach Rosji, Ukrainy i Białorusi wykryto ok. 1800 raków tarczycy u dzieci. Na szczęście nowotwory te są w około 95 proc. całkowicie wyleczalne. Nawet jednak te dane budzą liczne wątpliwości uczonych. Wspomnę tylko o jednej: jest bardzo prawdopodobne, że wzrost liczby raków tarczycy na tzw. terenach skażonych to nie efekt promieniowania, ale skrupulatnych badań ludności, których przed 1986 r. w ogóle nie prowadzono. Wiele spośród raków tarczycy to tzw. nowotwory nieme, które do końca życia nie dają żadnych objawów. Ludzie najczęściej są więc zupełnie nieświadomi, że mają raka. Dowiadują się o tym dopiero wtedy, gdy wykonają specjalistyczne badania.
[...]
P: Skąd w takim razie wziął się przerażający mit Czarnobyla?
O: Ludzie nie tylko boją się Czarnobyla, ale w ogóle mają paniczny lęk przed promieniowaniem. To zjawisko ma nawet swoją nazwę – radiofobia. Przecież od ataków atomowych w Hiroszimie i Nagasaki straszono nas wojną atomową i jej przerażającymi skutkami związanymi z promieniowaniem. Ale ogromnie zawinili również uczeni, bo bezkrytycznie, jak stado baranów, przyjęli za podstawę działania w ochronie radiologicznej tzw. hipotezę LNT.
P: Co to takiego?
O: We wczesnych latach 50. amerykański uczony i noblista Hermann Muller przeprowadził eksperyment dotyczący wywoływania zmian genetycznych przez promieniowanie. Bardzo silnymi dawkami naświetlał muszki owocowe i sprawdzał poziom uszkodzeń ich DNA. W tych doświadczeniach wyszła mu prosta zależność liniowa – im silniejsza była dawka promieniowania, tym więcej powstawało mutacji w materiale genetycznym owadów. Stąd wyciągnięto wniosek, że również małe dawki promieniowania są szkodliwe – jednak w ogóle nie potwierdzono tego eksperymentalnie. Tak narodziła się tzw. hipoteza LNT (linear non-threshold, czyli liniowo bezprogowa), mówiąca, iż nawet bliska zeru dawka promieniowania może być groźna dla zdrowia. LNT została przyjęta jako podstawa bardzo restrykcyjnych przepisów w ochronie radiologicznej.
P: LNT okazała się nieprawdziwa?
O: Całkowicie. Jeszcze w latach 60. sam w nią wierzyłem, ale z czasem zaczęły pojawiać się wyniki badań dotyczące skutków zdrowotnych małych dawek promieniowania. Na początku lat 80. było już ponad 2 tys. prac naukowych na ten temat. Wskazywały, że małe dawki promieniowania są nie tylko niegroźne, ale mają wręcz pozytywny wpływ na nasze zdrowie.
Źródło: dws.org.pl/viewtopic.php?t=711


Temat: Pomocy! Rajska jabłonka choruje.
" />Yoshi jak na moje oko jest to choroba zwana parchem, którą wywołuje grzyb Venturia inequalis. Kiedy pod koniec maja na liściach pojawiają się oliwkowe plamy, z czasem brązowiejące i zasychające, a liście przedwcześnie opadają - to znak, że drzewo zostało porażone. Rozprzestrzenianiu się grzyba sprzyjają częste wiosenne i letnie deszcze.

A tu znalazłem pięknie opisane co trzeba zrobić.

"Podstawowym zabiegiem ochrony jabłoni przed infekcją grzyba Venturia inaequalis jest jesienne opryskiwanie drzew przed defoliacją 5% roztworem mocznika. Przeprowadzenie zabiegu jesienią, w okresie, kiedy większa część liści jest jeszcze na drzewie redukuje liczbę owocników grzyba V. inaequalis nawet do 90%. Skuteczne może okazać się również wykonanie po zbiorze owoców, 3 lub 4 zabiegów fungicydami kontaktowymi, zawierającymi ditianon, dichlofluanid oraz miedź.
W fazie pękania pąków opryskujmy jabłoń preparatami miedziowymi. Preparatami godnymi polecenia są m.in Kaptan zaw. 50 WP, Dithane M 45 WG, Mythos 300SC, Miedzian 50 WP. Do pierwszego zabiegu wykorzystajmy Miedzian 50 WP ograniczający również zarazę ogniową, Kaptan zaw. 50 WP, Syllit 65 WP oraz inne dodynowe. Kolejne zabiegi przeprowadzajmy przy użyciu wymienionych już preparatów oraz m.in. Syllit 65 WP. Środki miedziowe powinniśmy stosować wyłącznie do pierwszych zabiegów. W późniejszym okresie, przy jednoczesnej wysokiej wilgotności, powodować mogą rdzawienie owoców. Wymienionych preparatów nie stosujmy częściej niż dwa razy w sezonie. Dalsze zabiegi wykonujemy w okresie rozwoju związków owocowych, preparatami Topsin M 70 WP, Atemi C76 WG, Baycor 25 WP, 300EC, czy Rubigan Extra 62.1 WP. Pamiętajmy, by zabiegi wykonywać przy temperaturze powyżej 12oC. Zabiegi te mające na celu ograniczenie występowania również chorób kory, m.in. raka drzew owocowych, przyczyniają się także do ograniczenia występowania innych chorób grzybowych i bakteryjnych.
W okresie wzrostu owoców stosujmy Kaptan zaw. 50 WP lub inny z wcześniej wymienionych preparatów.

Stosowanie oprysku fungicydami kontaktowymi po zbiorze owoców redukuje skutecznie potencjał infekcyjny patogenu. Pamiętajmy o wykonywaniu zabiegów leczniczych tak szybko, jak jest to tylko możliwe oraz o przemiennym stosowaniu fungicydów i nie przekraczaniu dozwolonej liczby zabiegów preparatami z danej grupy, w danym sezonie. Usuwajmy porażone części roślin, opadłe i niezgrabione liście mogą, bowiem stać się przyczyną zakażenia w przyszłym sezonie. Czasami koniecznym może okazać się wykarczowanie silnie porażonych drzew. Wypalenie liści stosowane jako środek ograniczający występowanie parcha może okazać się jednak zabiegiem niewystarczającym. Choroba może, bowiem przezimować na pędach, a przeniesione wraz z wiatrem zarodniki parcha mogą trafić nawet na znaczne odległości.

W przypadku nie przeprowadzenia jesiennego oprysku mocznikiem, konieczne jest wykonanie zabiegu zaraz po stopnieniu śniegu. Skuteczność przeprowadzenia zabiegu o tej porze będzie na pewno mniejsza niż jesienią, niemniej jednak zredukuje on liczbę owocników patogenu oraz zahamuje dalszy rozwój już wytworzonych.
W sadach, w których nie wykonano zabiegu powinniśmy liczyć się z ewentualną chorobą i rozpocząć ochronę nawet w czasie pękania pąków."
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=35439


Temat: Zaprawianie cebuli dymki
" />Przed zaprawianiem polecam przeczytać post pomologa skopiowany z działu Drzewa i krzewy owocowe. http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 2&start=84

"Uuuu, to bardzo niedobrze, Krzysztofie Sad Pewnie niektórych zaskoczyła trochę może i dziwna zmiana tematu, ale podobnie jak Wy przeglądam inne działy forum, czytam tematy np. ten:
http://forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=5732
Radzę zwrócić na niego specjalną uwagę - przeczytać, przemyśleć, przeczytać, przemyśleć... "Chemizacja" ogrodów działkowych to bardzo dyskusyjna sprawa. W przypadku nasadzeń towarowych - gdzie głównym celem jest uzyskanie owoców o pierwszorzędnym wyglądzie (bo z tym wiąże się możliwość ich sprzedaży i osiągniecie - chciałem napisać zysku, co byłoby w dzisiejszych czasach wyolbrzymieniem, więc - zwrotu poniesionych nakładów) stosowanie chemii jest niestety koniecznością... inaczej sadownik nie miałby możliwości konkurowania na rynku i produkcji. Natomiast działki to jest inna strona medalu. Tutaj można uzyskać piękne owoce nieco innymi sposobami (np. poprzez dobór odmian odpornych na choroby) - natomiast chemię stosować raczej w ostateczności i to używając środków jak najmniej szkodliwych. To jednak (przechodzę do meritum) nie zwalnia wykonującego zabieg od stosowania należytych zabezpieczeń. Nie ma różnicy czy oprysk wykonujemy w kilkuhektarowym sadzie, czy na kilku drzewkach w ogrodzie. Zasady bezpieczeństwa są takie same - bo zagrożenie związane ze stosowaniem środka jest również identyczne. Więc kilka rad (nie, powiem ostrzej - nakazów) z mojej strony - zanim w ogóle sięgniecie po środek. W momencie kiedy zabierzecie się do zerwania zabezpieczenia i otwarcia butelki czy opakowania na rękach musicie mieć rękawice ochronne, a na twarzy maseczkę. To bezwzględna konieczność. Większość środków chemicznych doskonale wchłania się przez drogi oddechowe lub skórę. Tu jedynie zachowanie ostrożności podczas dozowania (bo nie wszystkie środki mają aplikatory) nie wystarczy... np. podczas sypania środka w postaci proszku (dobrym przykładem jest Syllit) powstaje "mgiełka oparów", która - jeśli nie macie na twarzy maski - trafia wprost do Waszych ust i nosa... Z płynnymi środkami jest podobnie - do tego można buteleczkę potrącić, wylać trochę środka na rękę (zdarza się często taka sytuacja) i jeżeli trafi on na rękawice, które macie na ręce to mały problem - gorzej jak bezpośrednio na skórę... A potem - już w czasie wykonywania oprysku trzeba mieć na sobie kombinezon ochronny, który po skończeniu pracy można spłukać wodą i wyczyścić.... zwykłe ubrania (jeżeli wiatr zmieni kierunek i środek znajdzie się na nich) nadają się praktycznie do kosza... wybór odzieży ochronnej w sklepach jest olbrzymi - nie musicie wybierać superprofesjonalnych i drogich rzeczy... korzystacie z nich przecież sporadycznie - ale muszą być koniecznie.
Po skończeniu wykonywania zabiegu nie tylko trzeba - jak pisze Krzyś - umyć dokładnie ręce, ale również całą twarz i przepłukać usta i nos...
Tyle z mojej strony - ile z tego skorzystacie to Wasza sprawa, ale ja przekazuje Wam te informacje z jednego powodu - czasem pytacie ile środka, jaki - a ja odpowiadam, majając przekonanie, że stosujecie go zgodnie z zasadami. Jak jednak widać, nie do końca tak zawsze jest. Ze środkami ochrony naprawdę nie ma żartów - one błędów nie wybaczają
Pozdrawiam serdecznie Wink "pomolog
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=21044




Szablon by Sliffka (© Best friends - Ashley Tisdale & Vanessa Anne Hudgens)